dzikus. Czuł, że żyje. Chciał więcej. Pragnął poczuć jej dłonie na

- Dobranoc, Rose, pani Delacroix - powiedziała, starając się panować nad głosem.
Otworzyły się drzwi łazienki, smuga światła padła na podłogę. W progu stanęła Gloria.
starczył jeden błyskawiczny wyrzut prawego ramienia,
- Do tej pory pani była.
matkę.
- Jak już wspomniałem, nie uśmiechają mi się rozmowy z kolejnym stadem nudnych
- Zdaje się, że ostro żyjesz.
- Ja nie...
- Nie ujdzie ci to na sucho! Ludzie znają prawdę o tobie i mojej córce.
manekinie, stojącym w oknie zakładu krawieckiego. Wywieszka głosiła, że pracownia jest
- Ale trudno oczekiwać, że na każdy wieczór uda się panu znaleźć dla ciotki głuchych
Rozległ się dzwonek. Liz podskoczyła.
— nadzorowała zabawę, obserwowała ich poczynania,
Podczas ceremonii oczy miała suche - już wcześniej wypłakała wszystkie łzy. Czuła się pusta, zdruzgotana, nie wiedziała, jak ma się podnieść i stawić czoło nadchodzącym dniom, życiu.

procentach damą - powiedziała dumnie Malinda.

Rozsunął ciężkie niebieskie zasłony. Jasne światło dnia zalało pokój.
do ciebie.
Śmierć małej rozwiązałaby wszystkie jej problemy.

udzielać długich wyjaśnień byle krewnym.

Poczuła ucisk w żołądku i suchość w ustach.
Z ust Malindy wyrwało się pełne zdziwienia westchnienie.
do owijania sobie wszystkich wokół paluszka.

Poczuła ulgę. Wszystko będzie dobrze, wszystko się jakoś ułoży, musi tylko powiedzieć prawdę. Nie zdradzi przecież Glorii; matka i tak już wie, co zaszło.

-A niech to!
Elspeth.
- Dlaczego? Za nic w świecie nie chciałbym cię