wybawicielowi. – Uratował mnie pan od niechybnej śmierci. To prawdziwy cud.

- Dziękuję. Waśnie tego potrzebowałam - przyznała, uświadamiając sobie, że ma wyjątkowo napięte nerwy.
- Chętnie wezmę u ciebie jeszcze parę lekcji, Lucienie.
Alexandra Gallant odchrząknęła i przyciągnęła do siebie pieska.
- Nie chcesz dzisiaj się bawić? Mogłeś mnie uprzedzić. - Potarł kostki bolące od
- Doprawdy? - Uniosła lekko brwi. - Chcesz się ze mną zmierzyć?
- Kiedy przyjęcie? - zainteresowała się ciotka Fiona. - I kto je wydaje? Dlaczego mnie
- Domyślam się, że ciężko. - Santos spojrzał Rickowi prosto w oczy. - Ale mnie to nie dotyczy. Nie szukam pomocy. W Baton Rouge czeka moja babka.
Gloria od czasu do czasu przystawała, rozglądała się uważnie. Santos nigdy nie widział takiej mieszaniny uczuć na jej twarzy: zdziwienie, lęk, powątpiewanie i pewność walczyły ze sobą o lepsze.
określenie „kochanka”. Za ciężko pracowała na swoją niezależność, żeby teraz stać się czyjąś
- To dobrze - przyznała. - Bo jestem w tym domu wyłącznie dla Karoliny.
- Po prostu. - Rozejrzała się po pokoju. - Gdzie tata?
Teraz cieszył się, że uległ namowom. Nareszcie mogli czuć się swobodnie, cieszyć się swoją bliskością. Upajał się atmosferą wieczoru, wdychał głęboko zapach Glorii, oszałamiała go myśl, że teraz jest naprawdę jego.
- Wrzucę je do pralki. Nie ruszaj się stąd.
Niania zbliżała się do nich. Słychać było nieregularne

– Dostawał świadectwa z wyróżnieniem? – upewnił się raz jeszcze agent specjalny.

- Santos... - powtórzyła. - Dziwne imię.
- Damy nie przeklinają.
Odsunęła się od niego oburzona.

- Duży, różowy, o długich nogach...

Kinkela w Springfield w stanie Oregon. Tragedia ta miała miejsce niedługo po wydarzeniach
jest za wszelką cenę wracać do kraju
jaki można dostać w nagrodę za dwadzieścia lat służby. Postrzelony w górną część klatki

- Bo nie wyszłabyś za mnie pod pretekstem, że nie chcesz mojej pomocy. Teraz już jej

Rainie nie mogła zapomnieć tych słów. Tyle agresji. Tyle złości. Wiedziała, że to
Lecz, przeciwnie niż w biblijnym pojedynku, kamień trzymał w ręce nie piękny bohater,
Matwieju takie korzystne wrażenie swoją czystością, gładkością i porządkiem, teraz wydały